imasleep wraca z singlem bies i to jest dla nich spory krok: pierwszy raz śpiewają po polsku. Piszę o tym zespole regularnie od dawna, więc tym bardziej widzę, że to nie jest jednorazowa zagrywka. Raczej znak, że zaczynają nowy etap.
„bies” zapowiada drugi album vermilion. Ma to być koncept o stracie, przemianie i szukaniu sensu, czyli raczej żadna wycieczka krajoznawcza, tylko grzebanie w środku.
Tekst „biesa” kręci się wokół kontroli i tego, co się dzieje, kiedy ona przestaje działać. Niby układasz życie w cele i ambicje, ale pod spodem i tak siedzi lęk. Tytułowy bies nie jest tu potworem z zewnątrz — bardziej czymś w głowie, co chodzi za tobą, sapie w kark i w końcu robi „sprawdzam”.
Muzycznie to dalej imasleep: organicznie, trochę filmowo, z delikatną elektroniką. A polski język dodaje temu numerowi bliskości — mniej dystansu, więcej „to o mnie, niestety”.






















































