Info o muzyce spływają do mnie różnymi kanałami. Mailem, Instagramem, Facebookiem. Nie docieram od razu wszędzie i czasem coś mi mignie dopiero po czasie, ale serio – staram się być na bieżąco.
Tym razem trafiło na Meg Mell i singiel „Nie tak to miało być”. I to jest piosenka, która nie udaje wielkiej rewolucji. Nie krzyczy. Nie robi z siebie manifestu.
To numer o rozczarowaniu. O planach, które miały wyglądać inaczej, a wyszło… no, nie tak. Bez wielkich słów. Raczej prosto. Tak, jak się o takich rzeczach mówi normalnie, a nie „pod publikę”.
Brzmieniowo jest spokojnie i oszczędnie. Popowo, ale poza główną autostradą radia. Trochę gitary, trochę elektroniki, wyraźny wokal. Wszystko jest tu zrobione tak, żeby tekst i emocja miały miejsce.
Meg Mell działa niezależnie, pisze i komponuje sama, koncertuje. Bez wielkiego zamieszania i to w tej piosence słychać: jest konkretnie, jest uczciwie, jest bez zbędnego strojenia się w cudze oczekiwania.
„Nie tak to miało być” zostawia po sobie ciszę, a nie konfetti. I to jest okej.




















































