Cavatina Hall ma ten rodzaj magii, który działa na mnie szybciej niż jakikolwiek rozsądek. Weszłam tam pierwszy raz — i wiedziałam, że przepadłam. To jest ta przestrzeń, gdzie nawet powietrze brzmi jak dobrze wytłumiony akord, a człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie powinien tu zamieszkać. I teraz wyobraźcie sobie, że to właśnie ta sala wita rok, w którym Bielsko-Biała zostaje pierwszą Polską Stolicą Kultury. No brawa, proszę państwa. I współczucia dla mnie, bo jeśli ktoś mnie nie zatrzyma, to za chwilę będę tam częściej niż we własnym mieszkaniu.
2026 zapowiada się jak bilet w pierwszym rzędzie na koncert, którego się nie zapomina. Miasto szykuje się do roli, o której marzy każdy kulturalny ośrodek — a Cavatina Hall stoi w samym środku tego całego fermentu, błyszcząc, jakby ktoś ją właśnie wypolerował z myślą o międzynarodowych kamerach.
I tak wiem, że to prywatna instytucja, ale od lat robi dla Bielska to, co najlepsze instytucje robią dla swoich miast: podnosi poprzeczkę. A raczej wiesza ją tam, gdzie zwykle pojawiają się chmury, i mówi: „Zobaczmy, kto doskoczy”.
A teraz konkrety, bo ktoś tu naprawdę odrobił repertuarowe zadanie domowe.
Pierwsze miesiące 2026 wyglądają jak rozkład jazdy dla ludzi, którzy nie lubią nudy:
– 2–3 stycznia – Noworoczne Koncerty Wiedeńskie, czyli wejście w rok w szampanie i walcu.
– 15 stycznia – muzyka filmowa pod batutą Stanleya Doddsa.
– 29 stycznia – Kayah i Jazzayah. Tu się nie komentuje, tu się idzie.
– 1 lutego – Kapela ze Wsi Warszawa – to nawet nie koncert, to podróż.
– 6 lutego – Ray Wilson wraca, bo publiczność ewidentnie wie, czego chce.
– 12 lutego – „Niebiańskie radości” i 4. urodziny Cavatina Hall.
– 24 lutego – „Klasyka amerykańska na jazzowo”.
– 1 marca – Marcin Masecki y Boleros, czyli sposób na to, by zimę spławić w trzy minuty.
– 23–24 maja – 3. Cavatina Guitar Festival — to tu właśnie powinnam zostać odgrodzona barierkami, zanim ktoś uzna, że nadaję się na wolontariusza, ambasadora albo członka obsługi. Sercem już tam jestem. I to jest problem.
Cavatina to nie tylko mury i wydarzenia. To jest realny powód, dla którego Bielsko-Biała w 2026 roku będzie brzmieć inaczej niż reszta kraju. Ta sala naprawdę zmienia sposób, w jaki ludzie odbierają kulturę. A kiedy mówimy o miejscu, które mieści się między górami i potrafi wziąć na klatę najpiękniejsze dźwięki — to jest to historia, którą chce się opowiadać dalej.
Bielszczanie mówią, że są z Cavatiny dumni. Nie dziwię się ani trochę. Ja, łodzianka z krwi i betonu, też jestem.
Jeśli chcecie być na bieżąco, sprawdzać repertuar, planować wyjazdy — odsyłam tam, gdzie dzieje się wszystko:
https://cavatinahall.pl
I tak, oczywiście — jeśli myślicie o akredytacjach, współpracy, publikacjach — drzwi są otwarte. Ja tylko ostrzegam: Cavatina wciąga!





















































One response to “Cavatina Hall w Polskiej Stolicy Kultury 2026 – dlaczego to miejsce skradło mi serce i co nas czeka w nadchodzącym roku?”
[…] Cavatina Hall w Polskiej Stolicy Kultury 2026 – dlaczego to miejsce skradło mi serce i co nas cze… […]