[FOTO] Turbo akustycznie w Falconie – bliskość i klasyka zespołu

8 lutego we warszawskim Falconie wystąpił zespół Turbo. Dość nietypowo, ponieważ tym razem raczył swoich fanów wyłącznie akustycznie.

Od początku było jasne, że to nie będzie zwykły przystanek trasy. Akustyczna formuła ustawia wszystko inaczej: ciszej, bliżej ludzi, z większym skupieniem. Tu bardziej się słucha, niż reaguje na hałas.

W takim wydaniu utwory Turbo pokazują inną twarz. Smak ciszy, Szalony Ikar, Pozorne życie, Mały – bez metalowej zbroi, za to z wyraźną konstrukcją. Teksty wychodzą na pierwszy plan, emocje są podane wprost. Ten format zespołowi po prostu leży.

Setlista była przekrojowa i raczej ostrożna. Klasyka dominowała, a publiczność znała te numery na pamięć. Dorosłe dzieci i Jaki był ten dzień zrobiły swoje – wspólny śpiew, naturalna reakcja sali.

Liczyłam na więcej materiału z Blizn. Te utwory, które się pojawiły, bardzo dobrze odnalazły się w wersji akustycznej i właśnie dlatego zostawiły lekki niedosyt. Ten album aż się prosi o mocniejsze zaakcentowanie, szczególnie w takiej formule.

Dla mnie to był też koncert porównań. Ostatni raz słyszałam Turbo dwa lata temu na Rockowisku w Łodzi: duża scena i pełen prąd. Klub Falcon to zupełnie inny świat. Tam skala i masa, tu bliskość i koncentracja. Dwa różne doświadczenia, ten sam zespół.

Były słyszalne niedyspozycje wokalisty – przeziębienie dawało o sobie znać – ale nie popsuło to wieczoru. Granie na miarę możliwości i szczerość wobec publiczności. Fani dopisali w bardzo przekrojowym składzie: od tych, którzy pamiętają Turbo sprzed lat, po osoby z nową płytą w głowie.

Na koniec wokalista zszedł ze sceny i zaśpiewał wśród ludzi. Ten moment ładnie domknął koncert. Po występie był jeszcze czas na autografy i wspólne zdjęcia.

To był wieczór grany w swoim tempie, bez zbędnej pozy. Choć wyszłam z Falcona z lekkim niedosytem Blizn, wyszłam też z poczuciem, że takie koncerty zostają w głowie na długo.

Bardziej obszerną galerię znajdziecie także na portalu Strefa Music Art i profilu Karolcia Kadruje.

Notka informacyjna (dla dociekliwych i złośliwych):
Wpisy na blogu powstają na bazie materiałów prasowych otrzymywanych od menedżerów, wytwórni lub samych artystów. Nie są one publikowane metodą „kopiuj / wklej”. Każdy tekst jest czytany, przerabiany i uzupełniany o autorski kontekst. To proces, który wymaga czasu i energii — i dokładnie dlatego te wpisy wyglądają tak, a nie inaczej.

Uwaga: nie publikuję wszystkiego, co trafia do mojej skrzynki. Wybieram tylko projekty, które naprawdę do mnie mówią. Nie piszę dla zasady, dla zasięgów ani nie ścigam się z czasem.

Jestem Karolina!

Cześć, tu Karolina – witaj na KFM.NET.PL!


To miejsce dla tych, którzy muzyki nie tylko słuchają, ale ją czują. Znajdziesz tutaj świeże newsy, szczere wywiady, sumienne recenzje i fotorelacje z koncertów, które pachną pasją i brzmią dźwiękiem gitary.

Witaj w moim muzycznym świecie!


Patronat medialny

Klik!! 🙂

Jeśli lubisz i doceniasz to, co robię – posty, zdjęcia, koncertowe historie – możesz postawić mi kawę. Dzięki takim małym gestom mogę działać dalej i tworzyć jeszcze więcej dobrych treści.


Warto tam być!!




Odkryj więcej z 🎼Karolina Filarczyk Muzykoholicznie 🎶

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej