Za oknem mamy zimę, która wygląda pięknie tylko z perspektywy kaloryfera. I dokładnie w taki klimat wpada „Zima” Karoliny Charko – piosenka już hula w internetach i brzmi, jakby powstała specjalnie na te mroźne dni.
To nie jest numer o śniegu. To jest numer o oczekiwaniach: cudzych i własnych. O tym biegu, w którym niby coś robisz, ale w środku brakuje tchu. „Nie wiem dokąd ciągle biegnę, ale tchu mi brak” – prosto, mocno, znajomo.
Muzycznie jest delikatnie, nastrojowo, z hipnotycznym pulsem. Bez wielkich fajansów, za to z uczciwym klimatem zimowego wieczoru, kiedy człowiek chce po prostu… być i nie tłumaczyć się światu.
O Karolinie pisałam już sporo, więc odsyłam Was na mój blog. W wyszukiwarce wystarczy wpisać „Charko” i będzie co czytać w te mroźne dni.
fot. K. Strzelecka






















































