Irys – „rdza”, piosenka, która tnie jak żyletka i zostawia ślad pod skórą

Są utwory, które przychodzą jak miękki koc – otulają, łagodzą, wyciszają.
A są takie, które przecinają na pół. „rdza” Irys bez żadnych ceregieli trafia w samo sedno lęku. Bez owijania w bawełnę, bez świętych obrazków. Tylko Ty, ona i ten dźwięk, który jak szmer w głowie nie daje spokoju.

Irys to artystka z historią, która nie potrzebuje ozdobników. Dziesięć lat temu złamała obie ręce jednocześnie. Teraz tymi samymi dłońmi tworzy muzykę, która składa ją z powrotem w całość. Pisze, gra, komponuje – jakby każdy dźwięk był plastrem, który zakleja kolejne pęknięcia. Jej twórczość to nie jest zabawa w dźwięki. To autoterapia. A może nawet coś więcej.

„rdza” to ostatni singiel zapowiadający debiutancką EP-kę, która ukaże się już w sierpniu. To utwór szybki, drapieżny i stanowczy – jakby powstał nie po to, by coś opisać, ale żeby coś z siebie wyrzucić. Lęk, frustrację, niemoc. Niepokój, który nie daje zasnąć, a kiedy już zaśniesz – wraca w snach. A wszystko to ubrane w produkcję Marcina Przybyłowicza, znanego choćby z tego, że w „Wiedźminie 3” umiał zrobić muzykę lepszą niż niejeden blockbusterowy soundtrack.

Irys przyznaje, że składa się ze stresu i obaw. „rdza” zrodziła się z frustracji, że nie potrafi się od nich uwolnić. Czasem czuje, jakby lęki oblepiały jej ciało, a jedynym marzeniem było zdrapać je z siebie żywcem. Ten numer powstał w 2023 roku, kiedy musiała się wykrzyczeć – wyrzucić z siebie emocje, które nie mijają, niezależnie od tego, jak bardzo próbuje. Wściekłość miesza się tu z bezsilnością, ale jest w tym też godzenie się z faktem, że może właśnie tak wygląda życie na teraz. A uwolnienie? Może kiedyś przyjdzie. Na razie jest ta złość. I muzyka.

Obraz zawierający Ludzka twarz, na wolnym powietrzu, osoba, ubrania

Zawartość wygenerowana przez AI może być niepoprawna.

To nie jest piosenka na niedzielne popołudnie. To nie jest piosenka do jogi.
To jest piosenka na ten moment, kiedy myślisz, że zaraz się rozpadniesz, i chcesz, żeby ktoś ci towarzyszył. Albo przynajmniej zrozumiał, że to w ogóle się dzieje.

I dobrze, że to nagrała, bo my też czasem tkwimy. I dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy w tym sami.

Jestem Karolina!

Cześć, tu Karolina – witaj na KFM.NET.PL!


To miejsce dla tych, którzy muzyki nie tylko słuchają, ale ją czują. Znajdziesz tutaj świeże newsy, szczere wywiady, sumienne recenzje i fotorelacje z koncertów, które pachną pasją i brzmią dźwiękiem gitary.

Witaj w moim muzycznym świecie!


Patronat medialny

Pre – save już dostępny!!
Koncertowy kwiecień w klubie Falcon

Jeśli lubisz i doceniasz to, co robię – posty, zdjęcia, koncertowe historie – możesz postawić mi kawę. Dzięki takim małym gestom mogę działać dalej i tworzyć jeszcze więcej dobrych treści.


Warto tam być!!


Pozostańmy w kontakcie:


Koncertowo…


Tutaj znajdziesz piosenki, o których pisałam w 2026 roku

Bądź na bieżąco!

Nie przegap żadnej muzycznej historii — zapisz się do subskrypcji na KFM.net.pl i bądź na bieżąco z premierami, wywiadami i koncertowymi emocjami. Muzyka żyje tu codziennie — dołącz do tych, którzy naprawdę słuchają!

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności, aby uzyskać więcej informacji.


Notka informacyjna (dla dociekliwych i złośliwych):
Wpisy na blogu powstają na bazie materiałów prasowych otrzymywanych od menedżerów, wytwórni lub samych artystów. Nie są one publikowane metodą „kopiuj / wklej”. Każdy tekst jest czytany, przerabiany i uzupełniany o autorski kontekst. To proces, który wymaga czasu i energii — i dokładnie dlatego te wpisy wyglądają tak, a nie inaczej.

Uwaga: nie publikuję wszystkiego, co trafia do mojej skrzynki. Wybieram tylko projekty, które naprawdę do mnie mówią. Nie piszę dla zasady, dla zasięgów ani nie ścigam się z czasem.


Odkryj więcej z 🎼Karolina Filarczyk Muzykoholicznie 🎶

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej