Są takie płyty, które nie proszą się o uwagę – one ją biorą. Z całym dobrodziejstwem inwentarza: z emocją, ciężarem, liryczną bezczelnością. Taka właśnie jest nowa odsłona Patrycji Kosiarkiewicz.
„Wyjaśni się” nie sili się na przebojowość, nie ucieka w banał, nie rozczula się nad sobą. Ona mówi jak jest. Szorstko, intymnie, z ironicznym błyskiem w oku.
To nie jest album, który łatwo sklasyfikować. I bardzo dobrze. Bo Patrycja pokazuje, że muzyka to nie metka – to opowieść, która ma boleć, koić, rozgrzewać i zostawiać z pytaniami. A tu pytania sypią się jak z rękawa. O dorastanie, o rozczarowania, o pogodzenie się z niepewnością, która czasem bywa jedyną pewną rzeczą w życiu.
I wiesz co? Wszystko to brzmi jeszcze mocniej dzięki jednej, jakby oczywistej, a dziś niemal rewolucyjnej decyzji – album wyszedł na klasycznym CD. Tak, fizycznie! Do potrzymania, powąchania, odpakowania, wsunięcia do odtwarzacza. Gest na przekór czasom streamingu, który mówi: ej, to jest coś, co warto mieć na półce. I ma rację.

Muzycznie to pełen wachlarz nastrojów i brzmień. Gitary, bas, perkusja – bez przesytu, za to z klimatem. Zero elektroniki. Zamiast niej: surowa prawda i organiczne dźwięki, które leżą Patrycji jak ulał. A wokal? Oj, to dopiero jazda. Raz drapie jak papier ścierny, innym razem wciąga czułością tak intymną, że aż głupio słuchać tego w autobusie. Tyle w niej postaci, tyle emocji – to nie śpiewanie, to teatr jednego głosu.
Zespół żartobliwie mówi o swoim stylu jako „Nashville grunge”. I choć to pewnie mrugnięcie okiem, coś w tym jest. Bo tu się miesza alt-rock z indie, pop-rock z melancholią, a wszystko z wyczuciem, które rzadko się dziś spotyka.
Ale gwoździem programu są teksty. Tak dojrzałe i szczere, że aż boli. Patrycja nie boi się trudnych tematów. Nie przykrywa ich metaforami. Nie pudruje. Zamiast tego – punktuje. Ironizuje. Rozbiera emocje do kości. Każdy utwór to osobny rozdział opowieści, w której nie brakuje zgrzytów, ale i nadziei. Od ciętego, tytułowego „Wyjaśni się” po genialne „Nieważne” – to liryczne strzały w samo sedno.
W tle – producenci: Maciej „MaciasuX” Mąka, Marek Dulewicz, Kuba Majerczyk. I chociaż nie pchają się na pierwszy plan, to ich praca robi różnicę. Wszystko tu ma sens. Nic nie wystaje, nic nie rozprasza. To muzyczna chemia, jakiej można tylko pozazdrościć.
Wniosek? Prosty. „Wyjaśni się” to album, który chcesz mieć. Nie tylko na playliście. Chcesz go trzymać w rękach, słuchać od początku do końca, wracać. Bo to nie tylko muzyka – to przeżycie. I to takie, które zostaje z Tobą na długo po ostatniej nucie.
![[MOIM ZDANIEM] Patrycja Kosiarkiewicz – „Wyjaśni się”. Album, który wali prosto w serce (i nie przeprasza)](https://kfm.net.pl/wp-content/uploads/2025/05/image-4.png)






















































Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.