Tabula Rasa wraca z nowym singlem „Diamenty” i od pierwszych dźwięków pokazuje, że nie zamierza grzecznie stać w kącie. Jest napięcie i gitary, które tak lubię, elektronika i refren, który na koncertach będzie prawdziwym wabikiem na publikę.
Utwór opowiada o samotności w świecie ekranów, o relacjach, które znikają szybciej, niż nam się wydaje. Brzmi znajomo? No właśnie…
„Diamenty” nie idą jednak w tanie dramatyzowanie. Zespół buduje klimat spokojniejszymi zwrotkami, żeby potem wejść w mocniejszy, bardziej koncertowy refren. W brzmieniu słychać nowoczesny rock podszyty elektroniką, która zgodnie współpracuje tu z gitarami i dodaje przestrzeni.
Z Tabula Rasą zetknęłam się już jakiś czas temu, kiedy zespół pojawił się u mnie w cyklu „Moje odkrycia”, dlatego tym bardziej cieszy mnie, że ich kolejny numer ma taki power.
Mam nadzieję, że będzie mi dane zweryfikować ich na żywo, bo wiecie przecież, że właśnie w taki sposób najczęściej zakochuję się albo odkochuję w artystach. Oczywiście wyłącznie muzykoholicznie.
Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą: Tabula Rasa to warszawski zespół electro-rockowy, który coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność na polskiej scenie. Grupa ma za sobą trasę „PRZEBUDZENIE”, obejmującą 11 miast, gra koncerty jako headliner i support, a ostatnio otwierała występ duetu Smith/Kotzen i The Warning w warszawskiej Progresji.
Jeśli lubicie utwory z mocniejszym pulsem, ciemniejszym klimatem i refrenem, który potrafi przykleić się do głowy, „Diamenty” Tabula Rasa warto odpalić bez dłuższego namysłu.

