Cavatina Guitar Festival 2026 przeszedł do historii, a ja wróciłam z Bielska-Białej z poczuciem, że to wydarzenie ma już własny charakter. Nie jest przypadkowym zbiorem koncertów pod jednym szyldem. Ma pomysł, bardzo dobrą realizację i przestrzeń, która pozwala naprawdę słuchać muzyki, a nie tylko przeskakiwać od punktu do punktu w festiwalowym harmonogramie.
Trzecia edycja Cavatina Guitar Festival odbyła się 23 i 24 maja 2026 roku w Cavatina Hall w Bielsku-Białej. W programie znaleźli się m.in. Archive, Asaf Avidan, Artur Rojek z gościnnym udziałem Cavatina Philharmonic Orchestra, Cari Cari, Wojciech Pilichowski, Cinnamon Gum, Mateusz Kowalski, David Fly, Etonika i DJ Measure. Line-up dobrze pokazał, że gitara może prowadzić w bardzo różne miejsca. Od techniki, przez alternatywę, po brzmienia bardziej psychodeliczne i koncerty o większej dramaturgii.
Gdybym miała wskazać swój top 3 tej edycji, kolejność jest jasna: Aleksander Szalonek, Cinnamon Gum i Archive.
Na pierwszym miejscu stawiam Aleksandra Szalonka. To był koncert ze świetną energią, świeżością i scenicznym skupieniem. Szalonek miał w sobie coś, co od razu przyciąga uwagę. Nie było tu grania na przeczekanie ani występu, który po prostu „wypadł w programie”. Była dobra obecność na scenie, puls i materiał, który chce się usłyszeć ponownie. Ja tę energię sprawdzę jeszcze raz 14 czerwca w Warszawie. Czasem po koncercie człowiek mówi: „było dobrze”. A czasem naprawdę sprawdza kalendarz. Tu wydarzyła się ta druga opcja.








Drugie miejsce to Cinnamon Gum. Zespół świetnie buja, zaraża lekkością i ma w sobie bardzo przyjemny sceniczny luz. Ja już ich wcześniej słyszałam, więc wiedziałam, że to będzie moja muzyczna bajka. I faktycznie była to czysta przyjemność. Najlepszym testem okazał się jednak mój znajomy, który słyszał ich po raz pierwszy i przepadł. Tak po prostu. Bez długiego tłumaczenia, bez analizowania każdego dźwięku. Wszedł w to brzmienie i już został. Cinnamon Gum mają w sobie ten rodzaj uroku, który działa od razu, ale nie kończy się po pierwszym wrażeniu. Jest tam styl, dobry smak i bardzo świadome granie.








Trzecie miejsce zajmuje Archive. Finał festiwalu w formule semi-acoustic był bardzo dobrze dobrany do przestrzeni Cavatina Hall. Muzyka Archive potrzebuje oddechu, detalu i napięcia, a ta sala pozwoliła temu wybrzmieć. Nie było nadmiaru ani walki o efekt za wszelką cenę. Była dramaturgia, skupienie i zamknięcie festiwalu w odpowiednim tonie. Archive mają w sobie ciężar, który nie musi krzyczeć, żeby działać. I w Bielsku-Białej zadziałał bardzo dobrze.








Warto też wspomnieć o pozostałych koncertach. Wojciech Pilichowski z projektem „Slap Jazz” wniósł na scenę doświadczenie, technikę i bas, który zdecydowanie nie stał w cieniu. Cari Cari dali bardziej psychodeliczną, filmową energię, a Artur Rojek z Cavatina Philharmonic Orchestra najlepiej wybrzmiał właśnie w części orkiestrowej. Tam jego utwory dostały dodatkową przestrzeń i głębię. Orkiestra nie była dekoracją do ładnego zdjęcia. Pracowała z materiałem i realnie zmieniała charakter tego koncertu.






Dużą wartością Cavatina Guitar Festival pozostaje organizacja. Dźwięk, światło, przestrzeń, rytm koncertów i cała oprawa sprawiały wrażenie dobrze przemyślanych. To nie jest wydarzenie, przy którym człowiek czuje, że ktoś dopiero w trakcie uczy się własnego pomysłu. Cavatina Hall ma warunki, które sprzyjają muzyce, szczególnie tej wymagającej selektywnego brzmienia i skupienia. A w przypadku festiwalu gitarowego ma to naprawdę duże znaczenie.
Dla mnie była to druga edycja Cavatina Guitar Festival i coraz mocniej czuję, że chcę więcej. Więcej takich koncertów, więcej tak dobrze zrealizowanych wydarzeń i więcej powodów, żeby wracać do Bielska-Białej. To miasto dobrze pasuje do takiego festiwalu. Jest spokojne, ale nie senne. Daje przestrzeń na koncerty, rozmowy, spacer i złapanie oddechu między jednym występem a drugim. A jeśli przy okazji w barze mlecznym spotyka się profesora Bralczyka, to już nawet nie próbuję udawać, że życie nie ma czasem świetnego poczucia humoru.
Cavatina Guitar Festival 2026 pokazał, że gitara nadal może być punktem wyjścia do bardzo różnych historii. Nie tylko tych głośnych i efektownych. Także tych bardziej intymnych, technicznych, alternatywnych i wymagających uwagi. To wydarzenie, do którego chce się wracać. I dobrze, bo kolejna edycja Cavatina Guitar Festival została już zapowiedziana na 22 i 23 maja 2027 roku. Jeśli festiwal utrzyma obecny kierunek, Bielsko-Biała może mieć u siebie jedno z najciekawszych gitarowych wydarzeń w Polsce. Ja po drugiej edycji wiem jedno: chcę więcej!
![[FOTO] Cavatina Guitar Festival 2026: moja druga edycja i apetyt na więcej](https://kfm.net.pl/wp-content/uploads/2026/05/1fef6688-3b1b-4795-934d-664bf7356dea.png)







Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.