Rozmowa z Arkiem Borzdyńskim jest o debiucie, który nie udaje, że powstał lekko i przy okazji. Jest terapia, jest dochodzenie do siebie i to całe grzebanie w głowie, które czasem boli, ale coś porządkuje. Gadamy też o „Spice Latte” i o tym, czemu na „KLINICE” ważne było, żeby obok trudnych tematów zostawić miejsce na numer, do którego da się ruszyć nogą. No i jest Liber, który dorzucił swoją zwrotkę w idealnym momencie i domknął ten kawałek.
„Spice Latte” zamyka serię singli przed premierą „KLINIKI”. Na ile ten utwór dobrze pokazuje klimat całej płyty?
„Spice Latte” dość mocno pokazuje, w jakim klimacie jest cały album. Zastanawiałem się nawet, czy nie wybrać tego singla jako „focus tracka”, czyli głównego utworu promującego. Jednak po dłuższym namyśle stwierdziłem, że mimo trudnych tematów, takich jak terapia, droga dochodzenia do siebie i odnajdywanie lepszej wersji siebie, chciałbym, aby headlinerem był kawałek bardziej do tańca niż do rozmyślań. Utwór „Klinika” właśnie taki jest.
Do numeru zaprosiłeś Libera. Jak wyglądała wasza praca nad tym kawałkiem i co on wniósł do tej historii?
Poznaliśmy się z Liberem już wcześniej — właściwie najpierw ja poznałem Libera podczas warsztatów songwriterskich, na których był wykładowcą. Zaproponował mi wtedy współpracę przy swoim autorskim utworze oraz przy paru innych kawałkach dla znanych artystów. Finalnie utwory nie pojawiły się jeszcze na streamingach, a ja wykorzystałem ten chwilowy przestój i od razu wysłałem Marcinowi mój kawałek. Liber sam napisał swoją rapowaną zwrotkę, która — moim zdaniem — była dosłownie brakującym puzzlem tej układanki. Sam utwór tak bardzo mu się spodobał, że z radością wystąpił też w klipie. Mimo jego ogromnej zajętości w ostatnim czasie nasza współpraca była bardzo owocna i przebiegła sprawnie.
„Chyba właśnie z terapią — a nawet z samą autoterapią.”
„KLINIKA” to twój debiutancki album. Z czym dziś najbardziej kojarzy ci się praca nad tą płytą: ekscytacja, chaos, a może terapia?
Chyba właśnie z terapią — a nawet z samą autoterapią. Faktycznie w utworach opisywałem różne momenty swojego życia i terapii. Nie spodziewałem się jednak, że napisanie o tym całego albumu pomoże mi jeszcze bardziej zrozumieć samego siebie. Mam wrażenie, że od chwili, kiedy rok temu usiadłem i napisałem „Plan” jako pierwszy singiel zapowiadający płytę, zmieniłem się o 180 stopni.
W twoich numerach często mieszają się różne style – od bardziej lirycznych momentów po nowoczesne brzmienia. Skąd ta mieszanka i jak dobierasz do niej proporcje?
To bardzo dobre pytanie 🙂 Kiedyś ktoś powiedział, że jeśli chce się napisać dobrą płytę, to trzeba napisać 100 kawałków i wybrać z nich 8–10 najlepszych. Faktycznie napisałem ich trochę więcej niż ostatecznie znalazło się na płycie — może nie było ich aż 100, ale przy wyborze naprawdę biłem się z myślami. Zastanawiałem się, czy zrobić płytę składającą się wyłącznie z „radiowych hitów”, czy raczej dosadnie opowiedzieć o emocjach.
W pierwszym przypadku miałbym wesołą płytkę do potańczenia, bez większego skupienia na treści. W drugim — płytę pt. „nóż i sznurek gratis” xd. Chciałem więc opowiedzieć szczerze o emocjach, ale jednocześnie nie zasmucić tym słuchaczy. Stąd właśnie ten balladowo-popowy misz-masz.
Karolina Filarczyk
Arek Borzdyński
![[ROZMOWA] „Spice Latte”, „KLINIKA” i Liber: o singlu, autoterapii i balladowo-popowym misz-maszu](https://kfm.net.pl/wp-content/uploads/2026/03/Fot_1_Arek_BorzdyA_ski_promo_jpg-e1773352116563.jpg)




