[FOTO] Łysa Góra w Bogarcie: znowu to samo… i całe szczęście!

To już kolejny koncert Łysej Góry, a ja znów wracam do domu z tym samym uczuciem – ciarki, emocje, zachwyt i to poczucie, że właśnie tak powinna działać muzyka. Nie ważne, czy sala jest pełna, czy publika kameralna – ta ekipa gra tak, jakby pod sceną stało tysiąc osób.

W Bogarcie znów rozgrzali powietrze do czerwoności. Dorota Filipczak-Brzychcy jak zwykle rozdziera mikrofon szczerością, a folkowo-metalowa machina Łysej Góry działa z chirurgiczną precyzją. Były klasyki – „W Ogniu Świat”, „Wdowa”, „Noc Kupały” – i nowy singiel „Krzyczę”, który brzmi jak zapowiedź płyty, na którą warto czekać. Akustyczne momenty, które dodawały oddechu i przypominały, że w tej muzyce emocje grają pierwsze skrzypce (dosłownie i w przenośni – ukłony dla Karoliny Sienkiewicz).

Nie zabrakło też „Porzeczkowego wina” – utworu, który jak zawsze wywołał salwę śmiechu, wspólne śpiewanie i chwilę czystej koncertowej radości. Zespół świetnie bawił się z publicznością – było dużo żartów, spontanicznych dialogów i tej szczerej, niewymuszonej energii, której nie da się zaplanować.

Publiczność była niewielka, ale za to doskonała – żywiołowa, uśmiechnięta, reagująca na każdy dźwięk. Po koncercie obowiązkowy rytuał: rozmowy, zdjęcia i oczywiście łowy przy stoisku z merchem.

Obiecuję, że jeśli tylko czas pozwoli, pojawię się też niebawem w Warszawie. Bo koncerty Łysej Góry mają w sobie coś, co się nie nudzi. Zawsze zostawiają po sobie echo – takie, które jeszcze długo rezonuje w głowie.

Po więcej zdjęć zapraszam na profil Karolcia Kadruje.

Notka informacyjna (dla dociekliwych i złośliwych):
Wpisy na blogu powstają na bazie materiałów prasowych otrzymywanych od menedżerów, wytwórni lub samych artystów. Nie są one publikowane metodą „kopiuj / wklej”. Każdy tekst jest czytany, przerabiany i uzupełniany o autorski kontekst. To proces, który wymaga czasu i energii — i dokładnie dlatego te wpisy wyglądają tak, a nie inaczej.

Uwaga: nie publikuję wszystkiego, co trafia do mojej skrzynki. Wybieram tylko projekty, które naprawdę do mnie mówią. Nie piszę dla zasady, dla zasięgów ani nie ścigam się z czasem.

Jestem Karolina!

Cześć, tu Karolina – witaj na KFM.NET.PL!


To miejsce dla tych, którzy muzyki nie tylko słuchają, ale ją czują. Znajdziesz tutaj świeże newsy, szczere wywiady, sumienne recenzje i fotorelacje z koncertów, które pachną pasją i brzmią dźwiękiem gitary.

Witaj w moim muzycznym świecie!


Patronat medialny

Koncertowy kwiecień w klubie Falcon

Jeśli lubisz i doceniasz to, co robię – posty, zdjęcia, koncertowe historie – możesz postawić mi kawę. Dzięki takim małym gestom mogę działać dalej i tworzyć jeszcze więcej dobrych treści.


Warto tam być!!



Odkryj więcej z 🎼Karolina Filarczyk Muzykoholicznie 🎶

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej