VALENTINA wraca z kolejnym singlem, który zwiastuje jej nowe wydawnictwo. „Panie Wojtku” to piosenka o tej dziwnej sprzeczności między tym, czego nas nauczyły bajki, a tym, co podpowiada dorosłe życie. Z jednej strony — ratunek zawsze przychodził z zewnątrz, a książę na białym koniu (albo przynajmniej na brązowym) zabierał nas w lepsze życie. Z drugiej — dziś już wiemy, że nie chcemy być ratowane. No, chyba że chodzi o delikatny, czuły gest, który nie musi być epicki.
VALENTINA mówi wprost: czasem ma ochotę wpisać w życie kod „motherlode” i pójść na skróty. Ale dorosłość nauczyła ją, że można mieć ster we własnych rękach, a jednocześnie przyznać, że czasem przydałby się ktoś, kto poda różowe okulary i powie: „Odpocznij”. „Panie Wojtku” jest właśnie o tym — o umiejętności proszenia o pomoc i akceptowania w sobie tej odrobiny dziecięcej bezradności.
Muzycznie to lekko retro, soulowe brzmienie z tekstem, który wywołuje uśmiech, ale zostawia też mały kamyczek do przemyśleń. Teledysk pokazuje bohaterkę, która trafia na farmę — miejsce zupełnie niepasujące do jej wyobrażeń. Eleganckie stylizacje i codzienne obowiązki tworzą tu kontrast, który idealnie oddaje klimat utworu. Mały smaczek dla fanów: klip nawiązuje do poprzedniego singla „Godzina zła” — sukienka z tamtego teledysku wraca… w praniu. Dosłownie.
„Panie Wojtku” to drugi utwór z minialbumu powstającego z Adamem „bieranem” Bieranowskim. I choć artystka zastrzega, że żadnego Wojtka w życiu nie zna, to może — jeśli reinkarnacja ma w tym udział — chodzi gdzieś po świecie jej mąż z poprzedniego życia.
fot. Anna Antoniewska






