Potato Stonks z Łodzi to zespół, który nie boi się muzycznych eksperymentów i odważnych zmian. Po EP-kach „Live Session” i „Keepin’ Wild” przygotowują album, który – jak sami mówią – będzie ich najbardziej różnorodnym i osobistym wydawnictwem. Większość tekstów w języku polskim, sporo refleksji, ale też luz i energia, z której słyną na scenie. Rozmawiamy o procesie twórczym, inspiracjach, koncertach i o tym, dlaczego kontakt z fanami to dla nich coś więcej niż tylko spotkanie po występie.
Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak powstaje ich muzyka, kogo słuchają na co dzień i co przygotowali na nadchodzące koncerty – zapraszam do lektury!
Wasz debiutancki album ma być zupełnie inny od poprzednich wydawnictw. Co konkretnie się zmienia – bardziej teksty, brzmienie, czy może ogólne podejście do tworzenia muzyki?
Kształt tego albumu jest wynikiem różnych poszukiwań tego, co w muzyce najbardziej nas ekscytuje i co daje najwięcej frajdy. Pod tym względem nasze podejście się nie zmieniło – pracujemy nad tym, żeby stworzyć najlepsze możliwe utwory, by później każdy słuchacz (z nami włącznie) mógł mieć ze słuchania jak największą przyjemność. Wszystkie elementy różniące ten album od tego, co wcześniej pokazaliśmy, wyrastają z tego, że my jako muzycy i osoby się rozwijamy, dojrzewamy. Wraz z tym też zmieniają się rzeczy, do których przywiązujemy uwagę i te, które z nami rezonują.
Na tym albumie zdecydowanie jest dużo różnorodności pod względem brzmienia i wyrazu utworów. Tekstowo jest to również odskocznia, bo w przypadku tej płyty jedynie jeden utwór nie jest w języku polskim.
W singlu „Gdyby” poruszacie temat stoicyzmu i życia w zgodzie ze sobą. Skąd inspiracja do takiej refleksji i czy te filozoficzne wątki pojawią się też na płycie?
Utwór „Gdyby” pod tym względem jest dobrą zapowiedzią tego, jak sprawa ma się na płycie. Na albumie jest dużo refleksji oraz wglądu w wymiar emocjonalny. Wszystko to pisane jak najszczerzej, bez zbędnego patosu i podane w formie nieprzytłaczającej, czasem nawet z przymrużeniem oka.
„Zawsze robimy to, co nam w duszy gra – a nie to, co akurat jest modne.”
Na nowym albumie większość utworów będzie w języku polskim – to artystyczna decyzja czy sposób na lepsze dotarcie do lokalnej publiczności?
Kwestia języka, którego używamy, jest powiązana z tym, jak celnie za jego pomocą jesteśmy w stanie wyrazić to, co w nas siedzi. Szczery tekst naturalniej się pisze w języku ojczystym, bo nie możemy już się zasłonić maską innego języka. Ta szczerość jest później wyczuwalna podczas słuchania.
Wasza muzyka to fuzja alternatywy, R’n’B i rocka. Jak wygląda wasz proces tworzenia utworów – zaczynacie od tekstu, riffu, czy może jam session?
Różni się to w zależności od utworu. Nie siadamy do komponowania z myślą, że dany instrument ma wyjść z motywem, który zainspiruje stworzenie reszty utworu. Czasem odbywa się to w trakcie improwizacji zespołowej, czasem solowej, a czasem wymyślone jest to już poza próbą. Nie ma w tym przypadku zasady i sposób, w jaki zaczynamy pracę nad utworami, nie ma tak określonej formy jak praca już nad dalszym rozwojem materiału.
„Zmiana dla samej zmiany? To nie my. Wolimy ewoluować niż udawać kogoś innego.”
Zagraliście już na wielu dużych scenach i zdobyliście kilka ważnych wyróżnień. Jak te doświadczenia wpłynęły na wasz rozwój jako zespołu?
Na pewno motywująco działają na nasze dążenie do zarysowania naszej sylwetki na polskiej scenie muzycznej. Każda forma docenienia jest dla nas zastrzykiem energii do dalszej pracy. Każdy występ jest za to świetnym sposobem na lepsze poznanie tego, jak muzyka żyje w warunkach naturalnych – na scenie, przed słuchaczami. Koniec końców to koncerty i to, jak żywo one wyglądają, daje nam największego kopa i jest głównym powodem tego, dlaczego to robimy.
Wasz nowy album finansujecie częściowo poprzez zrzutkę. Jak reagujecie na wsparcie fanów i czy czujecie, że taka forma finansowania zbliża was do odbiorców?
Jest to naprawdę piękne, że spełniając swoje marzenie o tworzeniu i graniu muzyki, możemy dotrzeć do osób, którym podoba się nasza twórczość oraz chcą wspierać nas na wszelkie sposoby. Zrzutka w tym kontekście jest również namacalnym pokazem tego wsparcia, co jest dla nas tak wzruszające, jak i nieocenione, i bez wątpienia daje poczucie bycia blisko naszych fanów. Mamy nadzieję, że wszyscy wspierający nas słuchacze podzielają to odczucie.
Wasza EP-ka „Live Session” różni się od „Keepin’ Wild” – a teraz zapowiadacie jeszcze większą zmianę. Czy Potato Stonks to zespół, który lubi nieustannie się zmieniać?
Jeśli przez zmianę rozumiemy brak krępowania naturalnego rozwoju, to tak. W takim sensie zmiana jest elementem absolutnie każdej dziedziny życia i na tak postawione pytanie ciężko się nie zgodzić. Zmiana sama w sobie natomiast nie ma żadnego sensu, jeśli nie jest efektem rozwoju albo środkiem do jego osiągnięcia, i w tym sensie absolutnie nie jest to cel naszej muzyki. Nie zmieniamy się dla samej zmiany, ale w ramach dalszego rozwoju naszego stylu i eksploracji tego, gdzie muzyka może nas zaprowadzić.
Jakie utwory lub artyści – polscy lub zagraniczni – miały największy wpływ na brzmienie nowego albumu?
Każdy z nas, wraz z pomysłami na utwory bądź ich fragmenty, wnosi również swój bagaż muzycznych doświadczeń i upodobań. My natomiast słuchamy różnych artystów i różnych gatunków. Często znajdujemy wspólne punkty w postaci m.in. The Beatles, Black Pumas, Lenny Kravitz, Queens Of The Stone Age czy też Krzysztof Zalewski, jednak wciąż sposób, w jaki rozwijają się nasze utwory, jest sumą naszych gustów i wynikiem twórczego starcia estetyk, które za sobą niosą.
Na zrzutce oferujecie nietypowe benefity, m.in. lekcje gry czy prywatny koncert. Jak ważne jest dla was bezpośrednie spotkanie z fanami poza sceną?
Kontakt z fanami jest dla nas bardzo ważny. Muzyka, którą robimy, jest oczywiście sposobem ekspresji naszych przemyśleń oraz charakterów, ale sama ona nie istnieje w eterze. Później żyje ona swoim życiem w tym, jak odbierają ją słuchacze, jak ona na nich wpływa i co czują podczas jej słuchania. Ostatecznie muzyka jest tylko i aż językiem, którego używamy do komunikacji ze słuchaczami. Chcielibyśmy, żeby był jak najprawdziwszy i żeby dostarczał jak najwięcej przyjemności oraz rozrywki.
Kontakt z fanami poza sceną jest też o tyle ważny, że nie oddziela nas jako artystów od naszych odbiorców. Chcemy, żeby muzyka, którą robimy, dawała takie samo szczęście zarówno nam, jak i wszystkim, którzy bawią się razem z nami na koncertach oraz słuchając nas poza nimi.
![[ROZMOWA] Potato Stonks o nowym albumie: „Nie zmieniamy się dla samej zmiany”](https://kfm.net.pl/wp-content/uploads/2025/08/ps_aktualne_zrzutka-e1754674831662.jpg)





