Patrycja Serafin, czyli Ta Malutka, dopiero zaczyna swoją muzyczną drogę, ale na KFM zdążyła już rozgościć się całkiem nieźle. Niemal wszystkie jej single znalazły tutaj swoje miejsce. Nie z obowiązku ani kolekcjonerskiego zacięcia. Po prostu w jej piosenkach regularnie pojawia się coś, przy czym warto zatrzymać się na dłużej.
Porozmawiałyśmy o singlu „Malutki Kurs” i teledysku, w którym miejski autobus zamienił się w mieszkanie. Jest też o zmianach życiowej trasy, presji dorosłości, pracy nad własnym głosem i pseudonimie, który tylko pozornie jest niewinny.
Co było pierwsze: pomysł na piosenkę czy wizja mieszkania urządzonego w autobusie?
Piosenka! Totalnie. Jeździłam sobie autobusem do pracy, bo mam malutki budżet, i obserwowałam ludzi… Piosenka sama się napisała.
Śpiewasz o życiu, które lubi nagle zmieniać trasę. Za tekstem stoi jakaś konkretna historia z Twojego życia?
Tak! Zmieniłam trasę totalnie, kiedy postawiłam na robienie muzyki dla siebie i danie sobie na to przestrzeni – to raz. A dwa – takie złe przystanki pojawiały się w relacjach z ludźmi wiele razy i zmiana kursu była najlepszą opcją dla mnie.
„Zmieniłam trasę totalnie, kiedy postawiłam na robienie muzyki dla siebie i danie sobie na to przestrzeni”.
Jak wyglądały zdjęcia do teledysku? Co było najtrudniejsze, a co najbardziej Was rozbawiło?
O pani… Przyjechaliśmy na 10:00 z czteroosobową ekipą na zajezdnię Ursus. Rozładowaliśmy auto, urządzałam autobus, kręciliśmy ujęcia, potem pojechaliśmy w trasę po Warszawie, zgarnęliśmy statystów, kręciliśmy ujęcia z ludkami. Na końcu dogrywaliśmy sceny z goleniem nóg, myciem zębów etc. Najtrudniejsze? Autobus się zepsuł… Choć był sprawdzany i musiałam dzwonić do statystów z tekstem: „Halo, zły przystanek” i prosić ich o podjechanie na inny przystanek, bo autobus czeka na naprawę.
W „Malutkim Kursie” pojawia się presja związana z dorosłością. Ty już ją oswoiłaś czy nadal czasem masz ochotę wysiąść przystanek wcześniej?
Mam to już za sobą. Musiałam dojrzeć z różnych względów dużo szybciej niż moi rówieśnicy, więc nie walczę z tym. Ale w sumie fajnie by było pożyć sobie beztroskim życiem 🙂
„Jako Ta Malutka mam misję, żeby umniejszać problemom i pokazać, że trudne sprawy nie są końcem świata, kiedy złapiemy do nich dystans”.
Śpiewasz, piszesz, produkujesz i pracujesz jako trenerka głosu. Kiedy nagrywasz własne piosenki, potrafisz wyłączyć wewnętrzną nauczycielkę?
Wyłączenie WokalKołcza podczas robienia dla siebie numerów często wbrew pozorom pomaga, bo dzięki temu piszę te numery tak, żeby mój głos się w nich odnalazł i było mu wygodnie. Czasami ambicja sprawia, że coś mnie blokuje i zanim uznam, że jest dobrze zaśpiewane, robię serię niepotrzebnych powtórzeń, bo szczegóły, które ja słyszę, nie są zauważalne dla moich słuchaczy.
Pseudonim Ta Malutka brzmi dość przewrotnie. Zdarza się, że ludzie przez niego Cię nie doceniają, a później muszą zmienić zdanie?
Nie wiem, czy mnie nie doceniają. Nie zauważyłam takiego zjawiska 😉 To jest pięknie prowokujące pytanie 🙈. Ale takie są fakty – mam 154 cm wzrostu. A pseudonim odnosi się do tego, że to jest pozornie urocze, jednak pod spodem jest ogrom przemyśleń, wrażliwości, chęci przekazania czegoś wartościowego. A docelowo jako Ta Malutka mam misję, żeby umniejszać problemom i pokazać, że te trudne sprawy nie są wcale końcem świata, kiedy złapiemy do nich dystans 🙂
Karolina Filarczyk
Ta Malutka
fot. Paulina Grzmil

