Przejdź do treści
NOWA MUZYKA • ROZMOWY • FOTORELACJE • KONCERTY • ODKRYCIA • OPINIE

[MOJE ODKRYCIE] KROPOP i piosenki, które nie udają wesołych

Czasem Groover podrzuca rzeczy, które przelatują bokiem. A czasem trafia się coś, przy czym zatrzymuję się na dłużej. Tak było z KROPOP-em.

Nie znałam wcześniej jego muzyki, więc nie będę udawać, że śledzę ten projekt od lat. Przyszły do mnie dwa utwory: „Z ekranu” i „pa-pa”. Oba mają w sobie melancholię, niepokój i taki ciężar, który nie wynika z głośnych gitar, tylko z emocji.

Najbardziej zatrzymało mnie „Z ekranu”.

Na początku można pomyśleć, że to po prostu smutna alt-popowa ballada, ale nie do końca… Autor napisał ten utwór nie do ukochanej osoby, tylko do dziecka, którego nie ma – kontekst zmienia bardzo dużo… Nagle ta piosenka robi się bardziej osobista, ale też szersza, bo jest tu lęk przed światem, który codziennie oglądamy w telefonach, mediach i wiadomościach.

Drugi utwór, „pa-pa”, jest trochę bardziej chwytliwy. Opowiada o kryzysie, odejściu od social mediów i przerwie od publikowania muzyki. W tekście pojawia się motyw starych gier, tracenia żyć i serduszek. Prosty obraz, ale czytelny. Każdy zna moment, kiedy niby grasz dalej, ale pasek życia już świeci na czerwono.

Z tych dwóch piosenek mocniej wybieram „Z ekranu”. „pa-pa” dobrze uzupełnia tę opowieść i pokazuje bardziej przystępną stronę KROPOP-a, ale pierwszy numer zostaje na dłużej.

Podoba mi się w tym projekcie to, że nie ma tu przypadkowego smucenia się dla efektu. Jest człowiek, który próbuje nazwać to, co wielu z nas czuje po kolejnym dniu spędzonym z twarzą w ekranie.

Miejcie oko na tego młodego człowieka!

Odkryj więcej z 🎼Karolina Filarczyk Muzykoholicznie 🎶

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej