Z Lalu Slavicką znamy się od lat. Jej piosenki zawsze miały w sobie coś, co poruszało tę właściwą strunę. Lubię też jej podejście do promowania własnej muzyki. Zamiast trzymać się utartych schematów, Lalu często wybiera mniej oczywiste rozwiązania.
Tym razem również mnie zaskoczyła. Jej najnowszy singiel „To wszystko” to duet z Pyotrem Radzio, a historia ich znajomości jest całkiem zabawna. Wszystko zaczęło się podczas koncertu na warszawskim Żoliborzu. Lalu zauważyła stojący na scenie cajon i zapytała publiczność, czy ktoś miałby ochotę dołączyć do zespołu. Zgłosił się pewien mężczyzna, który, jak się później okazało, był producentem muzycznym. Tym mężczyzną był właśnie Pyotr Radzio, kompozytor i multiinstrumentalista, mający na koncie ponad 400 utworów oraz współpracę z wieloma polskimi artystami.
Przypadkowe spotkanie zaowocowało wspólną piosenką. Pyotr odpowiada za jej aranżację, ale tym razem postanowił również zaśpiewać. „To wszystko” to utwór utrzymany w klimacie soulu i R&B, z nieco ciemniejszym, nastrojowym brzmieniem.
Lalu i Pyotr śpiewają o dojrzałej miłości, która nie potrzebuje wielkich deklaracji, dramatów ani pokazywania wszystkiego w mediach społecznościowych. O zwyczajnej codzienności we dwoje, w której po prostu jest dobrze.
Dla mnie prawdziwą perełką jest saksofon! Brzmienie przywodzące na myśl Sade, które od razu wgniotło mnie w fotel. Uwielbiam takie momenty, kiedy wystarczy kilka dźwięków, żeby cała moja uwaga skupiła się na muzyce. Tutaj mamy nawet dialog dwóch saksofonów. Lalu i Pyotr rozmawiają więc ze sobą nie tylko głosami, ale także instrumentami. I to właśnie ten fragment zrobił na mnie największe wrażenie.
A skąd pomarańcza, która pojawia się w materiałach promocyjnych?

To symbol dojrzałości i dobrej energii, nawiązujący do tematu utworu. Za okładkę singla i sesję zdjęciową odpowiada Marcin Ziółko, znany jako Zigy Iva. Dla Lalu „To wszystko” oznacza również poszukiwanie nowych muzycznych inspiracji. Do tej pory współpracowała przede wszystkim z Tomaszem „Harrym” Waldowskim, teraz postanowiła spróbować czegoś innego.
I dobrze, bo muzyka daje przecież mnóstwo możliwości. Cieszę się, że Lalu nadal szuka własnej drogi i nie boi się nowych pomysłów. A pomyśleć, że gdyby na tamtej scenie nie stał nieużywany cajon, być może ten duet nigdy by nie powstał!


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.