Jako szczeniara lubiłam oglądać go na ekranie. „Gladiator”, „Piękny umysł” i kilka innych filmów sprawiły, że Russell Crowe przez lata był dla mnie przede wszystkim aktorem. Kilka lat temu trafiłam jednak na YouTube na wywiad z nim i wtedy okazało się, że chłop śpiewa. I to jak!
Muzyka nie jest dla Crowe’a chwilową zachcianką hollywoodzkiego aktora – znamy przecież sporo takich przypadków. Gra, koncertuje i nagrywa od lat. Sam wspomina, że jego droga do kina zaczęła się właśnie od zespołów, tras koncertowych i wydawania płyt. Dopiero później pojawił się teatr muzyczny, a następnie film.
Obecnie występuje pod szyldem Russell Crowe’s Indoor Garden Party, razem z The Gentlemen Barbers i zapraszanymi gośćmi. Projekt powstał w 2009 roku i trudno zamknąć go w jednym gatunku. Jest tu R&B, gospel, country, trochę mocniejszego grania i sporo historii opowiadanych między piosenkami. Bardziej wspólny muzyczny wieczór niż zwykły koncert zagrany od początku do końca według scenariusza.
5 czerwca 2027 roku Russell Crowe wystąpi na Zamku Ćmielów. Będzie to jedyny koncert Indoor Garden Party w Polsce.
Występ odbędzie się na plenerowej scenie Stratocastle, która dopiero buduje swoją koncertową historię, ale już sprowadza do Ćmielowa znanych artystów. Polska data znalazła się również w oficjalnym kalendarzu europejskiej trasy zespołu. Crowe zagra wcześniej między innymi w Pradze, Bratysławie, Bukareszcie i Stambule, a później w Tallinnie oraz Kownie.
Akredytacje na koncert nie zostały jeszcze ogłoszone, ale tego tematu zamierzam pilnować. Russell Crowe w kadrze to byłoby COŚ. Myślicie, że warto?

