Maciek Balcar przez lata był dla mnie jednym z ważnych głosów Dżemu. Lubiłam go w tym repertuarze, ale równie chętnie śledziłam jego solowe projekty…
24 czerwca 2026 roku ukazał się „Koniec Balu”, trzeci singiel zapowiadający nowy album Maćka Balcara. Wcześniej artysta pokazał utwory „Za daleko” i „A może tak”. Wszystkie tworzą opowieść o zmianie, zamykaniu ważnych etapów i szukaniu własnego miejsca.
Po 23 latach w Dżemie Balcar nie mówi o nowym rozdziale jak o rewolucji. Nie ma tu odcinania się od przeszłości ani wielkich gestów. Jest raczej spokojne uznanie, że pewna formuła się wyczerpała i czas pójść dalej.
„Koniec Balu” ma też ciekawą historię powstania. Tekst napisał Grzegorz Paczkowski, tym razem bez wcześniejszych rozmów z Balcarem o temacie utworu. To Maciek dopisał muzykę do gotowej warstwy lirycznej.
Sama piosenka dotyka bardzo zwyczajnego, ale znajomego dylematu. Zostać do rana na imprezie czy wrócić do domu, odpocząć i następnego dnia zrobić coś sensownego. Niby błaha sprawa, a jednak wielu ludzi zna ten moment aż za dobrze.
Balcar odnosi to także do FOMO, czyli lęku przed tym, że coś nas ominie. I właśnie dlatego „Koniec Balu” nie jest tylko piosenką o imprezie. To opowieść o wyborach, zmęczeniu, potrzebie zmiany i tym, że czasem najważniejsze decyzje przychodzą w bardzo zwyczajnych chwilach.
Nowy singiel zapowiada album, który może być ważnym etapem w solowej drodze Maćka Balcara. Nie jako ucieczka od przeszłości, ale jako naturalny krok artysty, który chce sprawdzić, co jest dalej.
A ja będę śledzić tę drogę z ciekawością. Tak jak robiłam to wcześniej.







