Czasem Groover podrzuca rzeczy, które przelatują bokiem. A czasem trafia się coś, przy czym zatrzymuję się na dłużej. Tak było z KROPOP-em.
Nie znałam wcześniej jego muzyki, więc nie będę udawać, że śledzę ten projekt od lat. Przyszły do mnie dwa utwory: „Z ekranu” i „pa-pa”. Oba mają w sobie melancholię, niepokój i taki ciężar, który nie wynika z głośnych gitar, tylko z emocji.
Najbardziej zatrzymało mnie „Z ekranu”.
Na początku można pomyśleć, że to po prostu smutna alt-popowa ballada, ale nie do końca… Autor napisał ten utwór nie do ukochanej osoby, tylko do dziecka, którego nie ma – kontekst zmienia bardzo dużo… Nagle ta piosenka robi się bardziej osobista, ale też szersza, bo jest tu lęk przed światem, który codziennie oglądamy w telefonach, mediach i wiadomościach.
Drugi utwór, „pa-pa”, jest trochę bardziej chwytliwy. Opowiada o kryzysie, odejściu od social mediów i przerwie od publikowania muzyki. W tekście pojawia się motyw starych gier, tracenia żyć i serduszek. Prosty obraz, ale czytelny. Każdy zna moment, kiedy niby grasz dalej, ale pasek życia już świeci na czerwono.
Z tych dwóch piosenek mocniej wybieram „Z ekranu”. „pa-pa” dobrze uzupełnia tę opowieść i pokazuje bardziej przystępną stronę KROPOP-a, ale pierwszy numer zostaje na dłużej.
Podoba mi się w tym projekcie to, że nie ma tu przypadkowego smucenia się dla efektu. Jest człowiek, który próbuje nazwać to, co wielu z nas czuje po kolejnym dniu spędzonym z twarzą w ekranie.
Miejcie oko na tego młodego człowieka!
![[MOJE ODKRYCIE] KROPOP i piosenki, które nie udają wesołych](https://kfm.net.pl/wp-content/uploads/2026/06/354d9c8a-7c18-435a-a00e-02947f94c6b1.png)





