MAZOLEWSKI / DOROCIŃSKI „Witkacy. Kompozycje Astronomiczne”. Tych panów warto mieć w pamięci i kadrze

Kiedy dowiedziałam się, że Wojtek Mazolewski, Marcin Dorociński i Witkacy połączyli siły – oszalałam! Teraz będę mogła to trio mieć na własność dzięki pewnemu wydawnictwu.

„Witkacy. Kompozycje Astronomiczne” to album i projekt koncertowy, w którym jazz spotyka się z literaturą, teatrem i szaleństwem kontrolowanym tylko na tyle, żeby całość nie rozjechała się w pierwszym zakręcie. Dziś, czyli 29 maja 2026 roku mamy premierę.

Nie będę udawać chłodnego dystansu. Marcina Dorocińskiego zawsze ceniłam jako aktora. Mam też z nim taką mikroskopijną, prywatną historię… Z rodzaju tych, które dla świata nie znaczą nic, ale człowiek sobie gdzieś tam w środku dopisuje małą gwiazdkę. Kto wie, może miałam swój maleńki wkład w to, gdzie on teraz jest. Brzmi przesadnie? Pewnie tak. Ale czasem wolno człowiekowi mieć własny przypis do czyjejś drogi.

A Wojtek Mazolewski? Zabójczo przystojny, co odnotowuję z pełną powagą, i równie utalentowany, co jednak wypada postawić na pierwszym miejscu. Choć oko ma tu prawo do własnego głosu. Mazolewski od lat porusza się w jazzie z energią człowieka, który nie traktuje tego gatunku jak muzealnej gabloty. I bardzo dobrze. Kurz w muzyce jest przereklamowany.

W tym projekcie najważniejsze jest jednak spotkanie trzech osobowości. Mazolewski sięga po teksty Witkacego, fragmenty prozy, esejów i listów, a Dorociński nadaje im głos. Nie jako zwykły lektor, ale jako ktoś, kto wchodzi w tę postać i przepuszcza ją przez własną sceniczną obecność. Sam Mazolewski mówił, że wybrał teksty, które najmocniej do niego przemawiały, żeby pokazać osobowość Witkacego. Do współpracy zaprosił Dorocińskiego, by ten niejako zagrał tę postać.

Projekt powstał przy okazji jubileuszu 50-lecia Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu, a później rozwinął się w koncerty i album.

Nie mamy tu zwykłej płyty „jazz plus znany aktor”. Bardziej widowisko, które próbuje połączyć słowo, dźwięk i wyobraźnię Witkacego.

Czy to będzie propozycja dla każdego? Raczej nie. I całe szczęście.

Czasem dobrze jest wejść w coś bardziej wymagającego. Zwłaszcza gdy na scenie spotykają się ludzie, którzy mają czym tę uwagę utrzymać.

Na żywo projekt będzie można zobaczyć 27 października 2026 roku w Teatrze Muzycznym ROMA w Warszawie. I mam poczucie, że tych dwóch panów naprawdę warto mieć w pamięci. A jeśli los pozwoli, także w kadrze.

Notka informacyjna (dla dociekliwych i złośliwych):
Wpisy na blogu powstają na bazie materiałów prasowych otrzymywanych od menedżerów, wytwórni lub samych artystów. Nie są one publikowane metodą „kopiuj / wklej”. Każdy tekst jest czytany, przerabiany i uzupełniany o autorski kontekst. To proces, który wymaga czasu i energii — i dokładnie dlatego te wpisy wyglądają tak, a nie inaczej.

Uwaga: nie publikuję wszystkiego, co trafia do mojej skrzynki. Wybieram tylko projekty, które naprawdę do mnie mówią. Nie piszę dla zasady, dla zasięgów ani nie ścigam się z czasem.

Jestem Karolina!

Cześć, tu Karolina – witaj na KFM.NET.PL!


To miejsce dla tych, którzy muzyki nie tylko słuchają, ale ją czują. Znajdziesz tutaj świeże newsy, szczere wywiady, sumienne recenzje i fotorelacje z koncertów, które pachną pasją i brzmią dźwiękiem gitary.

Witaj w moim muzycznym świecie!


Patronat medialny

Klik!! 🙂

Jeśli lubisz i doceniasz to, co robię – posty, zdjęcia, koncertowe historie – możesz postawić mi kawę. Dzięki takim małym gestom mogę działać dalej i tworzyć jeszcze więcej dobrych treści.


Warto tam być!!




Odkryj więcej z 🎼Karolina Filarczyk Muzykoholicznie 🎶

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej