Nie da się ukryć, że moje muzyczne miejsce w sieci rośnie – bardzo mnie to cieszy. Coraz częściej łapię się na tym, że już nie tylko czekam na maile z nowymi piosenkami. zaczynam ich szukać sama. Tak było z najnowszym utworem Natalii Grosiak.
Nie trafił do mnie przez przypadek. Sama go znalazłam. Włączyłam i po chwili miałam to dziwne uczucie, że ktoś mi właśnie zajrzał do głowy.
Ta piosenka nie poruszyła mnie dlatego, że pojawiają się w niej mocniejsze słowa. One są ważne, ale nie o nie tu chodzi. Najbardziej uderzyło mnie to, że ten utwór jest bardzo blisko mnie na różnych płaszczyznach.
Słuchając „Czule mówię”, miałam wrażenie, że Natalia nazwała coś, co we mnie siedzi od dawna. To wieczne poprawianie siebie, rozliczanie się z emocji, czy uporczywe wracanie do jednej sytuacji po kilka razy…
Dla mnie „Czule mówię” jest właśnie o tym. O próbie złapania siebie za rękę, nawet jeśli wcześniej przez długi czas trzymało się tę rękę zaciśniętą w pięść.
To nie jest tylko piosenka o samoakceptacji. To piosenka o zmęczeniu sobą, o czułości, która nie zawsze brzmi delikatnie, i o tym, że czasem trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć sobie: wystarczy.
I chyba dlatego została ze mną na dłużej.
![[MOIM ZDANIEM] Natalia Grosiak „Czule mówię”. Piosenka, która trafia dokładnie tam, gdzie człowiek zwykle udaje, że nie boli](https://kfm.net.pl/wp-content/uploads/2026/05/689016602_1546374244161166_2182933832470737257_n.jpg)






