Sidneya Polaka na żywo widziałam po raz pierwszy. Oczywiście coś tam wcześniej słyszałam, bo trudno nie kojarzyć „Otwieram wino” czy „Chomiczówki”. Czym innym jest znać kilka numerów, a czym innym zobaczyć, jak ten materiał działa ze sceny.
W Klubie Falcon dostałam koncert naładowany energią. Ze sceny wybrzmiały największe przeboje Polaka (oprócz wyżej wspomnianych m.in. „Butelki”, „Skuter”, czy „Chorwat”), gdzie publiczność miała swoje momenty do śpiewania i „gibania”. Nie zabrakło też nowości („Jestem z Polski”), dzięki czemu koncert nie był tylko podróżą sentymentalną. Było też „Ajrisz” w nowej aranżacji – ci co śledzą nieco portale plotkarskie wiedzą, że ta piosenka nie mogła się tutaj nie pojawić z uwagi na… No chyba, że się mylę.
Falcon po raz kolejny pokazał, że klubowy koncert może mieć świetną energię. Bliskość sceny, dobra przestrzeń i normalny kontakt z artystą robią swoje. To miejsce warto mieć na radarze, jeśli lubi się koncerty bez wielkiej hali i dystansu na trzy sektory.
Dla mnie ten wieczór został też w zdjęciach. Galeria, która wyszła spod mojej ręki, trafiła zarówno do mnie, jak i do Strefy Music Art.










Wyszłam z Falcona z poczuciem, że dobrze było sprawdzić Sidneya Polaka na żywo. Pierwszy raz okazał się bardzo udany.
![[FOTO] Energetyczny Koncert Sidney’a Polaka w Klubie Falcon](https://kfm.net.pl/wp-content/uploads/2026/04/Sidney-Polak-26.04.26-Falcon-2026_04_26-028-fot.KarolciaKadruje-KarolinaFilarczyk.jpg)








Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.