[ROZMOWA] Helena Ciuraba o emocjach, niezależności i singlu „Chciałabym”

Helena Ciuraba jest młodą wokalistką i autorką, którą część słuchaczy może kojarzyć z programu „Must Be The Music”. Dziś coraz wyraźniej buduje własną drogę, opartą na emocjach, szczerości i szukaniu swojego brzmienia. W ostatnich miesiącach regularnie pokazuje nowe utwory, a wśród nich singiel „Chciałabym”, który napisała jeszcze jako dwunastolatka.

W tej rozmowie pytam Helenę o relacje, wrażliwość, muzyczną niezależność i o to, jak wygląda początek drogi artystki, która jeszcze szuka, ale już wie, że nie chce udawać kogoś innego.

Zapraszam do lektury.

Jesteś bardzo młodą artystką, ale w Twoich piosenkach słychać sporą świadomość emocji. Skąd bierze się u Ciebie ta potrzeba pisania właśnie o relacjach, bliskości i tym, co dzieje się w środku?

Myślę, że to wynika głównie z mojej wrażliwości i tego, jak przeżywam różne rzeczy. Od zawsze miałam potrzebę nazywania emocji, szczególnie tych trudniejszych. Pisanie o relacjach, bliskości i tym, co dzieje się we mnie, jest dla mnie czymś bardzo naturalnym. Dzięki temu mogę nie tylko lepiej zrozumieć siebie, ale też dać innym przestrzeń, żeby odnaleźli w tych historiach własne emocje i poczuli, że nie są w tym sami.

„Chciałabym” zaczyna się delikatnie, ale z czasem pokazuje też mocniejszą, bardziej zadziorną stronę. To był od początku świadomy pomysł na ten utwór, czy piosenka sama poprowadziła Cię w tę stronę?

„Chciałabym” to dla mnie bardzo wyjątkowy utwór, bo napisałam go, gdy miałam 12 lat. To taka moja piosenka „z szuflady”. Od początku miała w sobie delikatność, ale ta mocniejsza, bardziej zadziorna końcówka pojawiła się trochę nieplanowanie. Chcieliśmy stworzyć kontrastowy bridge, ale dopiero kiedy Veira – moja producentka- znalazła mocny bass, wszystko zaczęło iść w tym kierunku. W pewnym sensie ta piosenka sama nas tam poprowadziła.

W Twojej muzyce jest sporo wrażliwości, ale nie ma w niej przesadnej słodyczy. Jak szukasz równowagi między subtelnością a charakterem?

Równowaga bierze się chyba z tego, że nie lubię przesłodzonych rzeczy w muzyce. Bardzo zależy mi na autentyczności i na tym, żeby emocje były prawdziwe, a nie „ładne na siłę”. Podczas pracy nad utworami dużo myślę o ich charakterze — chcę, żeby coś po sobie zostawiały. To nie musi być pozytywna emocja, ważne, żeby była szczera i wyczuwalna.

Jesteś kojarzona z „Must Be The Music”, ale dziś budujesz już swoją własną drogę. Co dał Ci ten program, a od czego po tym doświadczeniu chciałaś się odciąć albo pójść dalej po swojemu?

„Must Be The Music” dało mi ogromne doświadczenie i tak naprawdę otworzyło mi drzwi do branży. Nauczyłam się tam pracy pod presją, przygotowania do występów i tego, jak wygląda scena „od środka”. Ale po programie poczułam też potrzebę pójścia swoją drogą. Decyzja o niezależności była dla mnie bardzo ważna — dzięki niej dużo więcej się uczę i mam większy wpływ na to, jak wygląda moja muzyczna droga.

W ostatnich miesiącach regularnie pokazujesz nowe utwory. Czujesz, że jesteś właśnie na etapie odkrywania siebie jako artystki, czy masz już dość jasno określony kierunek, w który chcesz iść?

Zdecydowanie jestem jeszcze na etapie odkrywania siebie. Każdy nowy utwór to dla mnie eksperyment i próba pójścia trochę dalej. Na ten moment najbliżej mi do klimatu R&B, ale nie chcę się zamykać w jednym kierunku. Daję sobie przestrzeń na rozwój i szukanie własnego brzmienia.

Co jest dla Ciebie ważniejsze w pisaniu piosenek: żeby opowiedzieć prawdę o sobie, czy żeby słuchacz mógł odnaleźć w tym też własną historię?

Dla mnie te dwie rzeczy są równie ważne. Piszę o tym, co jest dla mnie prawdziwe i co w danym momencie coś we mnie porusza, ale jednocześnie bardzo zależy mi na tym, żeby słuchacz mógł znaleźć w tych tekstach coś swojego. Najpiękniejsze jest dla mnie to, kiedy ktoś odnajduje w mojej piosence własną historię.

Jesteś na początku drogi, ale wokół Ciebie dzieje się coraz więcej. Z czym najbardziej chciałabyś, żeby ludzie kojarzyli Helenę Ciurabę za kilka lat: z konkretnym brzmieniem, emocjami, tekstami, a może jeszcze z czymś innym?

Na ten moment najważniejsza jest dla mnie prawdziwość. Wciąż się rozwijam i szukam swojego miejsca, więc trudno mi jeszcze powiedzieć, co dokładnie będzie moim znakiem rozpoznawczym. Ale wiem, że chcę być kojarzona z emocjami, szczerością i tekstami, które coś w ludziach poruszają.

Karolina Filarczyk

Helena Ciuraba


Notka informacyjna (dla dociekliwych i złośliwych):
Wpisy na blogu powstają na bazie materiałów prasowych otrzymywanych od menedżerów, wytwórni lub samych artystów. Nie są one publikowane metodą „kopiuj / wklej”. Każdy tekst jest czytany, przerabiany i uzupełniany o autorski kontekst. To proces, który wymaga czasu i energii — i dokładnie dlatego te wpisy wyglądają tak, a nie inaczej.

Uwaga: nie publikuję wszystkiego, co trafia do mojej skrzynki. Wybieram tylko projekty, które naprawdę do mnie mówią. Nie piszę dla zasady, dla zasięgów ani nie ścigam się z czasem.

Jestem Karolina!

Cześć, tu Karolina – witaj na KFM.NET.PL!


To miejsce dla tych, którzy muzyki nie tylko słuchają, ale ją czują. Znajdziesz tutaj świeże newsy, szczere wywiady, sumienne recenzje i fotorelacje z koncertów, które pachną pasją i brzmią dźwiękiem gitary.

Witaj w moim muzycznym świecie!


Patronat medialny

Klik!! 🙂

Jeśli lubisz i doceniasz to, co robię – posty, zdjęcia, koncertowe historie – możesz postawić mi kawę. Dzięki takim małym gestom mogę działać dalej i tworzyć jeszcze więcej dobrych treści.


Warto tam być!!




Odkryj więcej z 🎼Karolina Filarczyk Muzykoholicznie 🎶

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej