Ze Sławkiem Papisem znamy się i współpracujemy od paru ładnych lat – i póki co wyłącznie owocnie. To relacja, w której zawsze można liczyć na szczerość, pasję i ogrom muzycznej energii. Tym bardziej cieszę się, że mogę być partnerem trasy koncertowej INTERNAL QUIET i że na jej finał w Aleksandrowie Łódzkim melduję się obowiązkowo. W rozmowie z Sławkiem wracamy do początków zespołu, mówimy o tym, jak zmieniało się podejście do komponowania, o trudach metalowej sceny w Polsce i o marzeniach, które wciąż czekają na spełnienie.

Wasz debiutancki album „When the Rain Comes Down” spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem. Jak z perspektywy czasu oceniacie ten materiał i co zmieniło się w Waszym podejściu do komponowania od tamtej pory?
Z perspektywy czasu debiutancki album „When the Rain Comes Down” traktuję jako bardzo ważny etap naszego rozwoju – był pełen energii, szczerości i wyrażania wszystkiego, co wówczas grało nam w duszy. Dzisiaj dostrzegam w nim zarówno „młodzieńczą” pasję, jak i pewne niedoskonałości, które motywowały do dalszego doskonalenia. Nasze podejście do komponowania trochę się zmieniło – teraz bardziej skupiamy się na całości utworów, a nie na detalach. Ma być żywioł i energia zarówno w warstwie lirycznej, jak i muzycznej – przestrzeń, klimat. Proces twórczy jest bardziej świadomy i dojrzały. Stawiamy na przekazanie szczerych emocji, czego dowodem jest najnowszy album, nagrany w trzy tygodnie, stosując się do metody grania wszystkich partii za jednym pociągnięciem. Nie bawiliśmy się w jakieś specjalne czyszczenie śladów i to słychać, ale to też jest częścią aranżacji, czy tego chcemy, czy nie. Nikt nie jest doskonały. Stawiamy na mikrofony przy nagrywaniu gitar i na w 100% oryginalną, akustyczną perkusję – nie używam próbek w śladach. To, co słychać na płycie, to każdy dźwięk zagrany w naszym studio.
Metal w Polsce to niełatwy kawałek chleba. Co sprawia, że mimo przeciwności wciąż Ci się chce i wciąż walczysz o swoje miejsce na scenie?
Metal w Polsce od zawsze wymagał wytrwałości i odporności, bo warunki są trudne, a scena bywa niedoceniana. Motywuje mnie przede wszystkim pasja – chęć dzielenia się emocjami, energią i własną wizją muzyki z ludźmi, którzy to doceniają. Przeciwności, choć bywają frustrujące, paradoksalnie wzmacniają – z każdym krokiem bardziej doceniam te momenty, kiedy publiczność reaguje, a muzyka rzeczywiście kogoś porusza. Generalnie, po tych 30 latach na scenie, obserwuję ciągle to samo – większość zespołów metalowych uważa inne za konkurencję, czego kompletnie nie rozumiem. W naszym wydawnictwie czegoś takiego nie ma. Obecna trasa koncertowa to pakiet trzech zespołów: DRUIDES (dwa pełne albumy, pracujemy nad trzecim), THE MIND PARASITES (jeden album i EP, trwają prace nad kolejnym wydawnictwem) oraz my, INTERNAL QUIET (dwa albumy). To dotyczy również organizatorów koncertów, managerów, agentów, techników i realizatorów – przecież tak naprawdę wystarczy sobie nie przeszkadzać, dla każdego znajdzie się miejsce. A od drobnej pomocy nikomu się jeszcze nic nie stało. Ja, mimo że mam własny label i wydajemy dużo muzyki, promuję również zespoły z innych wydawnictw. Robię to „pro bono”, bo chcę pomagać. Nie mam z tym problemu, że zaprezentuję podczas audycji w radiu jakiś zespół od „konkurencji”. Musimy z tą zawiścią i zazdrością skończyć – do niczego to nie prowadzi.
„Nasze podejście do komponowania trochę się zmieniło – teraz bardziej skupiamy się na całości utworów, a nie na detalach. Ma być żywioł i energia zarówno w warstwie lirycznej, jak i muzycznej – proces twórczy jest bardziej świadomy i dojrzały.”
Pamiętam Twoją energię na scenie jeszcze sprzed kilku lat. Jak zmieniło się Twoje podejście do koncertów – jako muzyka, ale i jako człowieka dojrzalszego o doświadczenia?
Na przestrzeni lat podejście do koncertów mocno ewoluowało – dziś jest w nim więcej refleksji, świadomości kontaktu z publicznością i szacunku do każdej chwili na scenie. Nadal daje mi to ogromną frajdę, ale też staram się przekazywać więcej autentyczności, nie tylko czystej energii. Jako człowiek dojrzalszy zdecydowanie więcej wynoszę z interakcji – uczę się czerpać z każdego koncertu inspirację do dalszej pracy. Mam w składzie takich muzyków, z którymi uwielbiam spędzać czas, po których widzę ogromny rozwój. Nadajemy na tych samych falach i każdy koncert jest dla nas wszystkich wielkim wydarzeniem.
Wasza muzyka ma w sobie klasykę heavy metalu, ale też coś bardzo osobistego. Na ile teksty i riffy to Twoje własne historie i przeżycia?
Nasze riffy i teksty wynikają z osobistych historii – inspirują mnie codzienne przeżycia, zmagania, ale też chwile triumfu czy refleksji. Muzyka zawsze była dla mnie sposobem wyrażania tego, czego nie sposób ubrać w słowa na co dzień. Staram się, żeby każda kompozycja była szczera, bo takie dźwięki i teksty najbardziej rezonują z odbiorcami. I tak jest na drugiej płycie – każda piosenka powstawała z konkretnym pomysłem, o czym ma być. W dwóch utworach wspomogłem Dominika w pisaniu tekstów i wyszło nam całkiem dobrze :). Pierwszy album to w całości moja muzyka, na drugim jest inaczej – tu mocno pomógł mi Mateusz (bass/wokal). Skomponował jeden utwór w całości („Inny, Samotny”) oraz bardzo przyczynił się do tego, jak brzmią nagrania „Trzy Życzenia”, „Cienie” i „Odbicia”. To nasza wspólna „robota”.
„Metal w Polsce od zawsze wymagał wytrwałości i odporności, bo warunki są trudne, a scena bywa niedoceniana. Motywuje mnie przede wszystkim pasja – chęć dzielenia się emocjami, energią i własną wizją muzyki z ludźmi, którzy to doceniają.”
Macie na koncie współpracę z wieloma muzykami i festiwalami. Czy są jakieś wymarzone projekty albo sceny, na których jeszcze chcielibyście się pojawić?
Mieliśmy szczęście współpracować z ciekawymi muzykami i grać na różnych fajnych festiwalach, ale pozostały marzenia – zawsze chciałbym zagrać na dużym zagranicznym festiwalu metalowym, jak Wacken czy Hellfest, bo to spełnienie ambicji i szansa na szerszy odbiór. Projekty, o których marzę, to przede wszystkim te, które pozwalają na twórczą wymianę energii i inspiracji z muzykami, których podziwiam od lat.
Nowy album i związana z nim trasa koncertowa – co możesz zdradzić już teraz i czego fani powinni się spodziewać po premierze?
Nowy album i trasa to duża ekscytacja – już teraz mogę zdradzić, że postawiliśmy na surowe brzmienie, więcej rozbudowanych aranżacji oraz teksty głębiej dotykające osobistych emocji. Fani mogą spodziewać się energetycznych numerów, ale też kilku zaskoczeń stylistycznych i gości specjalnych na ostatnim koncercie trasy w Aleksandrowie Łódzkim. Bardzo chcemy, żeby każda piosenka była wyjątkowym doświadczeniem na żywo.
Karolina Filarczyk
![[ROZMOWA] Sławek Papis (Internal Quiet) o pasji, scenie metalowej i nowym albumie](https://kfm.net.pl/wp-content/uploads/2025/09/bc62b73d-f5af-4b7b-ae30-af3a969fd607-e1758974524653.jpeg)





Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.