Przejdź do treści
NOWA MUZYKA • ROZMOWY • FOTORELACJE • KONCERTY • ODKRYCIA • OPINIE

Wiktoria Jakubowska prezentuje „CANNOT BE”. Zza bębnów na pierwszy plan

Wiktorię Jakubowską znam przede wszystkim zza bębnów. Dlatego cieszę się, że teraz wchodzi w nowy wymiar muzyki i pokazuje siebie już nie tylko jako świetną instrumentalistkę, ale też jako artystkę z własnym pomysłem na opowieść.

„CANNOT BE” to jej solowy debiut w barwach Polydor Records Poland. Utwór zapowiada album „MESS GIRL”, czyli materiał, w którym Wiktoria sama bierze odpowiedzialność za całą muzyczną przestrzeń. Gra, produkuje i układa ten świat po swojemu. Nie jako dodatek do czyjejś historii, ale jako jej główna autorka.

Wiktoria Jakubowska od lat jest obecna na scenie, tylko nie zawsze w miejscu, na które patrzy się najpierw. Współtworzyła KARAŚ/ROGUCKI, gra z Kasią Lins, Piotrem Roguckim, The Dumplings, Pauliną Przybysz, Ofelią czy Kubą Karasiem. Dla wielu osób była więc kimś znajomym, ale nadal trochę schowanym za instrumentem. Teraz ten układ się zmienia.

„CANNOT BE” nie jest numerem, który spokojnie wchodzi do głowy i zostaje gdzieś z boku. Jest w nim melancholia, trochę napięcia i dużo przestrzeni. To piosenka bardziej do słuchania niż do szybkiego przewinięcia między jedną playlistą a drugą. Nie ma tu nachalnego popisu, ale jest za to nastrój – lekko zawieszony, jakby coś ważnego działo się między dźwiękami.

Dla mnie „CANNOT BE” jest ciekawym początkiem. Nie dlatego, że perkusistka nagle nagrała solowy numer. Bardziej dlatego, że słychać tu próbę wyjścia poza dobrze znaną rolę, a to zawsze jest moment wart uwagi. Zwłaszcza gdy za tym ruchem stoi ktoś, kto scenę zna od podszewki.

Odkryj więcej z 🎼Karolina Filarczyk Muzykoholicznie 🎶

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej