Magda Szlęzak to moje kolejne muzyczne odkrycie. Ma świetny, zmysłowy wokal, a takie głosy robią mi dobrze po całym dniu w hałasie codziennego życia.
To właśnie głos zwrócił moją uwagę i zachęcił, żeby bliżej poznać jej muzykę. Czasem tyle wystarczy, by wśród kolejnych wiadomości o premierach znaleźć kogoś, komu chce się poświęcić więcej czasu.
„Zlepek-całość” to debiutancki album Magdy, na którym znalazło się 11 utworów. Artystka porusza się między popem, soulem i jazzem, sięgając też po elektronikę. Poszczególne piosenki powstawały w różnych momentach jej życia, dlatego różnią się tematami i brzmieniem. Dopiero z czasem zebrał się z nich materiał na płytę.
Stąd również tytuł. „Zlepek-całość” łączy doświadczenia, wspomnienia i emocje, które nie musiały od początku do siebie pasować. W tekstach pojawiają się relacje, zmiany, szukanie własnego miejsca i potrzeba niezależności. Nie ma tu jednej historii opowiedzianej od początku do końca. Każdy utwór dotyczy innego jej fragmentu.
Magda odpowiada za teksty i kompozycje, a nad muzyką pracowała wspólnie z mężem, Adrianem Gwoździowskim. To on zajął się także produkcją i miksem albumu. Mastering przygotował Robert Szydło. W nagraniach żywe instrumenty i partie wokalne spotykają się z syntezatorami oraz elektroniką. Jak wyjaśnia artystka, nie chcieli ograniczać się do jednego gatunku, a brzmienie dopasowywali do poszczególnych piosenek.
Choć to jej pierwszy album, Magda ma już za sobą lata nauki i występów. Ukończyła z wyróżnieniem wokalistykę jazzową na UMCS w Lublinie, a muzyczną drogę zaczynała w Tarnobrzeskim Domu Kultury. Występowała m.in. przed Waglewski Fisz Emade oraz Jazz Bandem Młynarski-Masecki. W 2025 roku śpiewała również w stuosobowym chórze Pauliny Przybysz podczas festiwalu Zorza.
Mnie do jej muzyki przyciągnął przede wszystkim wokal. Lubię takie odkrycia, szczególnie kiedy po całym dniu mam już dość dźwięków, a mimo to znajduję głos, którego nadal chcę słuchać.

