Przejdź do treści
NOWA MUZYKA • ROZMOWY • FOTORELACJE • KONCERTY • ODKRYCIA • OPINIE

[MOIM ZDANIEM] IRA – „Za każdy dzień”

IRA wróciła z nowym numerem. „Za każdy dzień” to pierwsza zapowiedź kolejnej płyty studyjnej, a ja mam wrażenie, że sporo już z tego znam.

Słyszę trochę Thirty Seconds to Mars, kilka sprawdzonych chwytów, a w klipie dochodzi jeszcze motocyklowa pasja Gadowskiego. Wszystko do siebie pasuje, tylko zaskoczenia jakoś brak.

W materiale prasowym Artur Gadowski zapowiada „potężną ścianę dźwięku” i „muzyczny wulkan”. U mnie bez erupcji. Dla mnie to zlepek dobrych pomysłów, tyle że dobrze już znanych. Jest bezpiecznie, żeby nie powiedzieć: klasycznie.

Nie oczekuję, że IRA nagle zacznie grać zupełnie inaczej. Rozumiem też, że fani mogą chcieć właśnie takiego grania. Mnie jednak przy tych zapowiedziach świeżości brakuje czegoś, czego nie potrafiłabym przewidzieć.

Nie skreślam tego utworu ani tym bardziej nadchodzącej płyty. Po prostu samo „legenda powróciła” nie wystarcza mi do zachwytu. Można szanować zespół i nie klaskać przy każdej premierze.

No dobra, teraz zakładam kask i czekam na lawinę hejtu od fanek Gadowskiego i IRY. Przynajmniej dopasuję się do teledysku.