Pozytywka, pianino i Piotr Paduszyński. Mało elementów, a wystarczy, żeby zbudować własny świat. Artysta od kilku lat konsekwentnie porusza się między neoklasyką, muzyką ilustracyjną i bardzo osobistym podejściem do dźwięku. Nie idzie najkrótszą drogą do refrenu, algorytmu i szybkiego „lubię to”. I dobrze, bo nie każda muzyka musi się przepychać łokciami.
Niedawno Paduszyński jako pierwszy polski artysta wystąpił z autorskim materiałem w BOSCO Studio we Włoszech. To ważny moment nie tylko dla niego, ale też dla polskiej sceny instrumentalnej, która czasem działa ciszej, ale wcale nie mniej ciekawie.
Piotr jest pianistą, kompozytorem i jednym z nielicznych twórców w Europie, którzy komponują melodie na pozytywkę. Obecnie promuje album „Zorze”, wydany w październiku 2025 roku. To materiał oparty na akustycznym brzmieniu fortepianu, delikatności pozytywki i spokojnym prowadzeniu emocji. Bez pośpiechu. Bez wciskania słuchaczowi gotowej instrukcji obsługi.
Muzyka z „Zórz” była emitowana w polskich i zagranicznych rozgłośniach, m.in. w Trójce, Radiu Nowy Świat, Radiu Poznań i KEXP. Album zaprowadził artystę także do BOSCO Studio, gdzie nagrał sesję live połączoną z twórczą rezydencją. W tym miejscu gościli wcześniej artyści związani ze sceną neoklasyczną i instrumentalną, m.in. Mattia Vlad Morleo oraz Sofi Paez.
Bosco Session to cykl kameralnych koncertów nagrywanych w XVI-wiecznym kamiennym gospodarstwie w Apeninach Północnych we Włoszech. Sesje odbywają się przed niewielką publicznością i są rejestrowane na żywo. Bez dogrywek, bez poprawiania po fakcie, bez studyjnej kosmetyki. Zostaje artysta, instrument i chwila. Trochę ryzykowne, ale właśnie dlatego ciekawe.
W takim otoczeniu muzyka Piotra brzmi bardzo naturalnie. Podczas sesji wykonuje własne kompozycje na fortepianie i una corda, a także odtwarza melodie zapisane ręcznie na papierze do pozytywki. To żmudny, precyzyjny proces, w którym każdy dźwięk naprawdę ma swoje miejsce.
Choć jego muzyka wyrasta z akustycznego brzmienia, Paduszyński dobrze odnajduje się też w social mediach. Ma na koncie blisko 80 aranżacji utworów takich artystów jak Billie Eilish, Lady Gaga czy Quebonafide. Jego materiały z pozytywką zdobyły setki tysięcy wyświetleń na TikToku i Instagramie.
Artysta wystąpił również gościnnie z Orkiestrą Męskiego Grania, tworzył melodie na zamówienie dla Dawida Podsiadło i Zalii, a jego działalność zainteresowała także telewizję. Został zaproszony do programu „Dzień Dobry TVN”. Pojawił się również na festiwalu Piano City Milano, a solowe koncerty grał w Polsce, Niemczech, Czechach i we Włoszech. W ostatnich latach dzielił scenę z takimi kompozytorami jak Andrea Vanzo i Claudio Constantini.
W jego dorobku są też eksperymenty z elektroniką. EP „eutymia (music for non-existing game)” ukazała się w wersji stereo oraz Dolby Atmos i została pomyślana jako ścieżka dźwiękowa do nieistniejącej gry wideo.
Piotr Paduszyński zadebiutował w 2020 roku albumem „Prześwit”, nagranym w studiu Leszka Możdżera. Płyta przyniosła mu wygraną w plebiscycie WARTO „Gazety Wyborczej”, gdzie nazwano go muzycznym odkryciem roku. Jest także laureatem Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego Wroclavile oraz wyróżnionym w konkursie FAMA 2025.
Dziś jego znakiem rozpoznawczym pozostaje pozytywka. Niby mała rzecz, a jednak w jego muzyce odzyskuje pełny głos. I chyba właśnie w tym tkwi siła tej historii.
Źródło: materiały prasowe







